Po czterech lub pięciu godzinach
kredyty |Okna Łódź |joga w krakowie„Po czterech lub pięciu godzinach tej szlachetnej a znojnej pracy niektórzy z biesiadników zasypiają na miejscu, inni znikają, by pozbyć się nadmiaru płynów, lecz wracają co rychlej zdatniejsi do dalszej rozrywki, inni wreszcie zabawiają towarzystwo o sukcesach odniesionych w podobnych okolicznościach. Jednakże wszystko to, co wyczyniają panowie, jest niczym w porównaniu z tym, co wyprawia służba. Po dokonaniu olbrzymichspustoszeń w jadle robią znacznie większe w napitkach. Wypijają dziesięciokrotnie więcej aniżeli ich panowie, dopuszczając się przy tym niesłychanych wprost chamstw. Wycierają więc brudne i zatłuszczone talerze w tapety, choćby nie wiem jak piękne były i kosztowne, lub też w odrzucone wyloty kontuszów ich panów, bez żadnych względów dla ich pięknych ubiorów, i — by w pełni ukoronować dzieło — upijają się tak dokumentnie, że żaden z nich nie pozostaje wolny od skutków działania wina. Upijają się wszyscy — panowie, służba, muzykanci. Zachowjjją pewną miarę w piciu tylko ci, którym powierzono opiekę nad srebrną zastawą, na nich bowiem spoczywa obowiązek dopilnowania, by nikt nie opuścił sali, nim nie zdołają zebrać srebra".
Ruggieri uważał, że w piciu Polacy przewyższali samych nawet Niemców. Wątpliwa zasługa. Za to, jak zaobserwował, prawie wcale nie jadają sałaty. Wątpliwa wstrzemięźliwość. Łatwo sobie wyobrazić czerwone pijane twarze, pijacki rozgwar, rozgardiasz i te salwy śmiechu, wtórujące „dowcipnym" powiedzonkom, że Polacy nie kozy, aby jedli sałatę. Polacy kochali się w korzeniach — szafranie, imbirze, pieprzu, goździkach. Właściwie trzeba by powiedzieć wprost, bez ogródek uczty szlacheckie polegały na czynieniu stosownego „podkładu", aby można było żłopać tyle, ile dosłownie się zmieści, a nawet więcej. Jeśli komuś „gardło puściło", nie czyniono z tego powodu ceregieli, twarz można było stracić przez poważniejsze przewinienie — uchylenie się od uczynionego „przypicia". „Bo kto w Polszczę pełno nie wypije, tego pucharem w łeb!" Trzeba pozbyć się złudzeń, w czasach saskich tego rodzaju obyczajowość sięga szczytu, ale rodowód ma bez porównania starszy, piastowski. W tamtej epoce umiejętność pisania była absolutnie elitarna, nie składano też liter w byle jakiej, błahej sprawie, toteż stosunkowo rzadko źródła pisane z tamtego okresu przekazują wiadomości obyczajowe, zwłaszcza nie dotyczące warstw rządzących, książąt, królów, biskupów, dostojników. Ale i w tych wyższych warstwach dawała o sobie znać skłonność do przebierania miary w piciu. Wincenty Kadłubek sili się na długą tyradę pochwalną uczt jako swoistego narzędzia władzy, podczas których rzekomo wyłazi szydło . mm mm.“(12)
najtańszy kredyt na mieszkanie |phonecard |najlepszy kredyt mieszkaniowy